Kampanie Open General


Idź do treści

Menu główne:


W00 Wielka Rzecz... - cz.3

Opisy I > W00 WIELKA RZECZ...

Moskwa – Victory
15 tura

Zakupy: brak (zaczynam podnosić stany ilościowe jednostek … na początek artyleria)
Prezenty: brak
Straty CORE: 12mm CKM wz.45 (nawet nie wiem dokładnie kiedy ?!)
Raport zdjęciowy: ciekawie, no nie powiem … Amerykanie i Japończycy pod Moskwą … czego to doczekaliśmy.
a tutaj strategiczny obraz walk o stolicę Imperium (byłego):
no i historyczny moment, gdy polskie czołgi wjechały na plac Czerwony i szykują się do ataku na Kreml :)

Opis bitwy:

I znowu mroźno, ale tym razem słonecznie więc lotnictwo już na początku się uwija … na tyle sprawnie, że wróg sobie polatał półtorej tury … a potem tylko trzeba uważać na plotki … przelot nad Moskwą jest ryzykowny, ale możliwy.
A na lądzie jak zwykle ostatnio … na początek wyśledzenie wrogiej artylerii, młócka moimi 180-kami i ruszamy do przodu. Sojusznicy, jak to ostatnio bywa, robią rozpoznanie walką i się nie oszczędzają, trzeba to przyznać … walki przezywa tylko jedna japońska jednostka lądowa. Pewnie otrzymają pośmiertnie worek medali, a jakże …
Upierdliwe rosyjskie dalekosiężne działa trochę mi humor psują, ale nie jest najgorzej … grunt to zmusić wrogie czołgi do ruszenia d… bo w stanie okopanym są jak skały … nie do nadgryzienia … szczególnie T-54. W samym mieście o dziwo nie jest najgorzej … trochę mało mam piechoty, więc także w mieście toczą walki czołgiści, ale nieźle im to wychodzi.


I bardzo trzeba uważać na pancerne kontrataki … mnie taki prawie kosztował jednostkę pancerną z Overwatch … ale bym żałował … na szczęście przetrwała pierwszy atak, a potem posprzątałem, chociaż musiałem przerzucać pancerne wsparcie z innego odcinka walk. Kreml zdobyty i pozostały tylko opłotki … i tutaj zonk … do brylanta zabrakło mi tury lub jednostki, która mogłaby wjechać na uwolniony VH … pech, pech … a może brak planowania … coś mi tam sztab sugeruje … nic to … Rosja posprzątana i czas ruszyć na Zachód i krzewić polską myśl i porządki.


Raport stanu kampanii #12



Ardeny – Brilliant Victory
13 tura

Zakupy:
M45TP Anders,
PZL 102 Grom,
3x Patrol motocyklowy
Prezenty: brak
Straty CORE:
M45TP Anders,
4x Patrol motocyklowy
Raport zdjęciowy:
wypad na lotnisko, aby zniszczyć resztki wrogiego lotnictwa, a na południowym-wschodzie Brytyjczycy uciekają aż miło :)

Opis bitwy:
No i nareszcie jakiś taki normalniejszy, europejski krajobraz. Tym razem sojusznicy nas nie wspomagają.

Rozstawiam wojsko wzdłuż linii frontu i myślę (a co, czasami mi się zdarza :) ). Tych sztabowców to już chyba całkiem posrało … atakujemy zachód i nie mamy lotniska przy froncie … jaja sobie robią czy co ? Dobrze, że chociaż dali jakieś wsparcie lotnicze, bo przecież zachód ma samolotów jak ziarenek ryżu … będzie wesoło …
No to pierwszym i strategicznym celem jest zdobycie lotniska … na budowę nie ma co liczyć … za długo trwa.
Ruszamy … najpierw zwiad … trochę jak sądzę samobójczo, ale po to wyposażałem armię w kilka oddziałów motocyklistów … już wiem gdzie wróg jest na drodze do lotniska, potem przygotowanie artyleryjskie … natarcie czołgów i kilka wybuchowych potyczek … i mam już lotnisko wolne … tylko je zająć. Tak więc pierwszą linię oporu, złożoną głównie z Francuzów mam za sobą. I nagle zonk … czym zająć to lotnisko … kilka jednostek sprawdzam, a wszystkie nie dojeżdżają do celu … uff … mam Komandosów na Jeep’ie – ci to mają zasięg … dojechaliby nawet do Paryża. Wystawiam Gromy … a tutaj zaraz obok lotniska, brytyjska flota powietrzna. Rzucam się na nią i niewiele z niej zostaje … ale i tak wszystkich nie wytłukłem. Ostrożnie kilka pól do przodu, a lotników po atakach kieruję do osłony artylerii lub artylerią podjeżdżam pod samoloty ... jeden diabeł. No i staram się wykorzystać pelotki … jak znam życie zaraz będzie wesoło …
Odzywa się druga linia wroga … to Brytyjczycy … mają parę armat i ich ogień skupia się na motocyklistach i trochę podstawionej, pomocniczej piechocie. No i za chwilę mam już tylko dwie jednostki motocyklistów. No i jakżeby inaczej pojawiają się Amerykanie … na razie tylko lotnicy, ale ilu …. Podlatują nad moją artylerię i cisza … spanikowali, bo moje Iskry dają im osłonę. A jedna jednostka bombowców nadziała się na trasie na dwie plotki … i tej jednostki już nie ma. Fajnie … każdy amerykański samolocik jako wrak na ziemi na wagę złota. Coś tam próbują atakować … ale dużych szkód nie czynią. Na lądzie właściwie nic więcej … pojawił się jakiś amerykański zwiad, podobnie Angielski … pokręcili się Francuzi na zachodzie … a no i odkryła swoje pozycje także ich artyleria w lesie.
Teraz moja kolej … na początek lotnictwo i najgroźniejszy F-84 … na jego zniszczenie muszą zapracować trzy moje … osłabiam jeszcze kilka jednostek … coś tam uszczknęły plotki … i koniec … sił zabrakło, a ich jeszcze na niebie całe mnóstwo … ale już mocno „uszczuplone” więc mniej groźne. Drugi krok … wroga artyleria … już wiem mniej więcej gdzie jest, więc ją „odkrywam” kosztem strat piechurów i zwiadu, ostrzeliwuję artylerią lub rozjeżdżam czołgami. Właściwie przez drugą linię brytyjskiej obrony przejechałem się jak … no jak to co … jak czołg :)
Wydaje się że idzie jak po maśle, w kolejnej turze wykańczam lotnictwo wroga (jeszcze tylko P-61 sprawił jakiś kłopot) i cały czas posuwam się naprzód. A tu zonk … odzywa się amerykańska, strategiczna artyleria … skupia ogień na moich żółtodziobach w Andresach, którzy wyrwali do przodu i ma to opłakane skutki. Podjeżdża jakiś śmieszny M-46 Patton i ich z przytupem wykańcza … jednak AI bezbłędnie wykrywa słabsze jednostki. Nic to … zemsta była krwawa … po trupach (oczywiście wroga) wyrąbałem korytarz do amerykańskich pozycji artyleryjskich i kolejno poszyły do piachu T92 GMC (to jest potwór … dobrze że ma mało amunicji), M43 HMC 203mm, M40 GMC 155mm. Zostaje tylko jeszcze gdzieś w lasach ukryte M1 Long Tom – ale i na to przyjdzie czas.
Wydawało się, że będzie to wojna super błyskawiczna, ale jednak dorwały mnie problemy z zaopatrzeniem i fanatyczny opór wroga … Francuzi zaciekle bronią się na południu, a wyżej Amerykanie, trafili się nawet jakieś włoskie oddziały … no i na północy Brytyjczycy. O VH na północnym-wchodzie, za rzeką urządziłem sobie walkę piechurów … polscy komandosi kontra angielscy spadochroniarze … sami nie dali rady … musiałem ich wesprzeć artylerią.

Ale konsekwentnie i już ostrożnie bo stany jednostek osłabione niszczę wszystko na swojej drodze i bez problemu osiągam brylantowe zwycięstwo.

Raport stanu kampanii #13



Paryż – Brilliant Victory
10 tura

Zakupy: brak (zaczynam podnosić stany wojsk pancernych)
Prezenty: brak
Straty CORE: brak
Raport zdjęciowy: twarda obrona paryskich zabytków

Opis bitwy:

Wzmacniam na Maksa artylerię, reszta kasy starcza na cztery jednostki czołgów do stanu 15/10.
Paryż, piękne miasto, Sekwana, Luwr i wieżyczka ... nic to, nie czas się rozczulać, kiedy szykujemy się do rozjechania żabojadów i ich sojuszników na gąsienicach bez względu na to czy to w Paryżu, czy też Marsylii.


Rozstawiam wojsko tak, aby zapewnić jak najdalszy zasięg artylerii, czyli schemat ATY, potem tanki i reszta. Na a plan taki ... przygotowanie artyleryjskie, wyjazd i osłona z czołgów. Całość armii wystawiam na wschodzie. No i znowu zonk ... brak lotniska, czyli znowu priorytet - zdobyć lotnisko. No i widzę kolejny problem ... bez zwiadu nic nie widzę ... nauczka na przyszłość ... podstawa to zwiad !! Nic to ... robię zwiad pancerny, a co ... a potem rozczłonkowuję wszystko co widać i tak jak poprzednio "uwalniam" wrogą piechotę z obowiązku pilnowania lotniska i czyszczę drogę do niego. I tutaj "głupek" się nie popisał ... wystawiając wojsko nie pomyślałem o tym, czym wjadę na lotnisko ... i co się okazuje ... piechota za daleko, czołgi za daleko ... pozostaje mi jedynie wjechać artylerią, czyli wystawić ją na odstrzał ... no cóż nie ma innego wyjścia, bo potrzebuję swoich lotników do osłony całego zgrupowania. Jak pomyślałem tak i zrobiłem, a artyleria przetrwała, ale ze stanu 15 pozostało jej 8 co uważam i tak za wielkie szczęście. Na południu, postanowiłem, że przydzielone wojska powalczą na razie bez wsparcia i ich nie ruszam.
Na południowe zgrupowanie rzucają się z impetem Francuzi wspierani sojuszniczym lotnictwem ... dobrze, że znaczącą cześć wojsk chroni tam plotka. A moje zgrupowanie na razie lotnicy zostawili w spokoju ... i dobrze. W kolejnych trzech turach zacięte i krwawe walki w powietrzu, gdzie z rozmysłem poświęcam przydzielone lotnictwo, aby w maksymalnym stopniu ochronić moje samoloty ... nic nie tracę więc już jest fajnie :D
O wszystkim nie będę pisał ... ważne są także niespodzianki.
Potem jak walec przetaczam się przez Paryż, na końcu trochę kłopotu dla moich osłabionych jednostek sprawia potężne zgrupowanie pancerne Amerykanów, ale daję radę z dużym zapasem na brylanta.

Natomiast jedna konkluzja: stany czołgów pokazują, że koło 1000 pp zainwestowanych w ich stany poszło do nieba. Przykładowo chciałem wykończyć jakąś osłabioną amerykańską piechotę, a moje „Andersy” dostały ostrzał trzech jankeskich artylerii i w jednej chwili zjechały z stanu 15/10 na 9/15 – czyli ok. 350 pp do piachu. Z drugiej strony, komfort grania czołgami o stanach 15/10 jest imponujący ... idą jak walec. No i ryzyko ich straty jest duuuuuużo mniejsze ... Pancerniacy "złapani" przez kilka jednostek amerykańskich zeszli z 15/10 na 3/10, ale przetrwali … gdyby mieli stan 10/10 to dawno już by ich nie było na polu walki. Wydawanie kasy na nowe jednostki także jest obdarzone ryzykiem ... takie jednostki łatwo się traci ze względu na brak doświadczenia. Tak więc trudna decyzja ... co tu robić ... co tu robić ??


Raport stanu kampanii #14



Singapur – Brilliant Victory
6 tura

Zakupy: brak
(jednak podnoszę stany – bezpieczeństwo na pierwszym planie)
Prezenty: brak
Straty CORE: brak
Raport zdjęciowy: wyjściowe pozycje sojuszników z Kraju Kwitnącej Wiśni

Opis bitwy:

Rozkazy ponownie rzuciły nas na Daleki Wschód. Ale trzeba „zarobić” na pomoc sojuszniczej floty w naszych podbojach. Było krótko, szybko, z przytupem … jak Krakowiaczek Ci Ja :)


Właściwie nie ma o czym pisać, sojusznicy wymienili kilka strzałów, a potem już nie nadążali. W powietrzu też trochę rozróby … pojawiły się pierwsze P-80 … groźne bydle. Mam też już za sobą pierwszą bitwę morską … niewielką, kilka okrętów, ale zawsze już coś jest. Przypomnijmy więc moją strategię bitewną na morzu. Pancerniki niszczymy okrętami podwodnymi, pancernikami niszczymy niszczyciele, aby one nie zniszczyły mi okrętów podwodnych, a własne niszczyciele atakują wrogie okręty podwodne zanim te zaatakują moje pancerniki. A krążowniki … z nimi to prawie jak z pancernikami … ale takim II kategorii. No i czasami trochę samolotów można w to wmieszać … świetnie odciągają niszczyciele od okrętów podwodnych.
A wojska lądowe należy trzymać daleko od morza … jak się da oczywiście. Cóż, zobaczymy jak to się sprawdzi w najbliższych bitwach morskich.


Raport stanu kampanii #15



Bitwa o Anglię – Brilliant Victory
10 tura

Zakupy: brak (kasa na podniesienie stanów lotnictwa)
Prezenty: brak
Straty CORE: brak
Raport zdjęciowy: powietrzny bój spotkaniowy

Opis bitwy:

Łatwiej niż myślałem … na początku ukrywam część bombowców na skrajach mapy, a część robi za wabika osłanianego przez myśliwce. I co ? Nic z tego … Angole mają radar więc robią sobie slalom pomiędzy moimi pułapkami. Uwzięli się na „Pioruna” i już po nim. Kilka sztuk ich samolotów pojawiło się obok lotniska … i dobrze, plotka też będzie miała zajęcie.
Spotykamy w powietrzu ciekawe konstrukcje: DH 100 Vampire, Meteor Mk. I, F3D Skyknight, F9F Panther, F 84 Thunderjet. To groźni przeciwnicy … ale moje „Iskry” i „Gromy” mają przewagę doświadczenia i wieloletnich walk.
Ruszam na serio do boju … obrona lotnicza wyspy wytrzymuje trzy tury i już niepodzielnie panuję w powietrzu. Ruszam na ląd i walczę z obroną plot na wyspach. Czasami wystarcza jeden nalot i już … ale rzadko, stąd też walka trwa dłużej niż przewidywałem, bo bombowcom kończy się amunicja. A ataki myśliwców, to jak kąsanie komarów.
Przelot do Francji i z powrotem do walki, to dla bombowców cztery tury … i dlatego taki wynik jak widać po wyeliminowaniu wszystkich jednostek wroga ... wraz z wrednym radarem..


Lew Morski 50 – Brilliant Victory
14 tura

Zakupy: brak
Prezenty: brak
Straty CORE: brak
Raport zdjęciowy: pierwsze jednostki na angielskiej ziemi
a potem, ostrzał potężnej sojuszniczej floty

Opis bitwy:

Wymagająca bitwa, nie … nie wymagająca, niebezpieczna to jest lepsze słowo. Łatwo coś stracić, bardzo łatwo.
I bardzo wariantowa, bo można przyjąć kilka strategii, związanych z różnymi jej aspektami.


Przykładowo, można nie rozstawiać swoich wojsk na morzu i liczyć na udany desant wojsk przydzielonych z atakiem komandosów na lotnisko. Zdobycie lotniska to priorytet nad priorytetami – oprócz wystawienia lotnictwa, pozwala także wystawić jednostki lądowe „na udeptanej ziemi”. Dlaczego tak ? Omijamy duże ryzyko strat od ostrzału brytyjskiej floty.
A może warto było dużo wcześniej się przygotować do tej bitwy i mieć samoloty wystawialne na lotniskowcu ? Też może być taki wariant ... ale chyba nierealne.
Czy jest możliwe zagranie jak wyżej ? Nie wiem, zagrałem inaczej. Dlaczego ? Miałem chyba szczęście … w pierwszej turze pada deszczyk, a więc jestem bezpieczny ze strony lotnictwa i widoczność floty trochę ograniczona. Deszcz był tylko przez jedną turę, ale udało się to wykorzystać.
Wystawiam przy plaży, do bezpośredniego lądowania kwiat mojego wojska. 180-kę z Devastating Fire, 155-kę z liderem Infiltration Tactics (można podjechać i dopiero strzelać), „Andersa” z liderem Overwatch. Ochronę z powietrza zapewnia im przydzielona i wydesantowana plotka.

Zadanie: wesprzeć w drugiej turze ogniem artyleryjskim atak trzech jednostek spadochroniarzy, których posłałem nad lotnisko. Czołgiści mają zapewnić ochronę artylerii. Reszta jednostek wystawiona na morzu, kilka wesprze atak na zachodnią wyspę (zwracam uwagę na to słowo).

Desant corowych jednostek ma podpływać do brzegu maksymalnie na wschodzie i pod osłoną plotki. No i musi się wykazać sojusznicza flota … ale nie jest to szybkie rozstrzygnięcie. Wykorzystuję niszczyciele do lokalizacji wrogich okrętów, a potem atakuję.

Główna rola przypada okrętowi podwodnemu i „Yamato”. Ale wyniszczanie brytyjskiej floty trwa trzy tury. I co ta flota robi w tym czasie … ano niszczy jednostki desantowe, ale podejrzewając że tak będzie, rozmieszczam jednostki pomocnicze „pod nosem” Anglików – z przydzielonych sił na wschodzie zostają mi dwie jednostki o stanach 1/10 i 2/10 – ale moje wojsko ocalało w całości. Podobnym wabikiem dla ich lotnictwa są jednostki desantu powietrznego. Dwie z nich robią za wabia, a trzy zdobywają lotnisko, bo mój plan się powiódł. Ostrzał artylerii i atak dwóch jednostek spadochroniarzy (trzecia została zniszczona przez plotki) zdobył dla mnie lotnisko i wystawiłem swoją flotę powietrzną. Ale tak jak sądziłem był to bardzo ryzykowny manewr … moja artyleria została oczywiście zaatakowana i ledwo przetrwała ze stanem 3/10 i to tylko dlatego że osłaniali ją czołgiści z liderem i „wyłapali” pierwszy atak. Potem trzy rundy walk powietrznych i już zapanowałem tak jak na morzy tak i w powietrzu. A potem to już bez historii, jak moja armada rozwinęła skrzydła to poszło jak po maśle. Chyba tylko T-54 z liderem stanowił jakieś zagrożenie … ale się nadział na mojego Andersa i ze stanem 2/11 to już niewiele mógł zdziałać. Na wyspie intensywne walki były do czasu, aż nie nadpłynęli sojusznicy i nie rozprawili się z wrogą artylerią. I to na tyle.


Raport stanu kampanii #17



CIĄG DALSZY HISTORII ...

Start | OpenGen | Kampanie I | Kampanie II | Kampanie III | Kampanie IV | Kampanie V | Polecam | Opisy I | Opisy II | Mapa witryny


Powrót do treści | Wróć do menu głównego